Blog
Ile kosztuje Cię porzucony koszyk — policz to na własnych danych
Prawie każdy sklep, z którym zaczynam pracę, ma gdzieś w prezentacji slajd z liczbą strat na porzuconych koszykach. Liczba jest zwykle siedmiocyfrowa, robi wrażenie i nie da się na jej podstawie podjąć żadnej decyzji — bo policzono ją wzorem, który zakłada rzecz nieprawdziwą. Ten tekst pokazuje, jak policzyć to inaczej: na własnych danych, w dwóch warstwach, tak żeby wynik dało się wstawić do budżetu.
Potrzebujesz dostępu do analityki, kalkulatora i około dziesięciu minut.
Dlaczego popularny kalkulator porzuconych koszyków kłamie
Wzór, który krąży po internecie, wygląda tak:
porzucone koszyki × średnia wartość zamówienia = strata
Problem jest w założeniu, a nie w arytmetyce. Wzór traktuje każdy porzucony koszyk jako niedoszłą transakcję, czyli przyjmuje, że wszyscy ci ludzie chcieli kupić i coś im przeszkodziło. Tymczasem koszyk w e-commerce pełni co najmniej cztery funkcje naraz: jest koszykiem, listą życzeń, porównywarką cen i jedynym sposobem, żeby sprawdzić koszt dostawy — Baymard zwraca uwagę, że w sklepie bez szacunku dostawy trzeba wypełnić 10–20 pól, żeby w ogóle poznać pełną kwotę. Sesja, w której ktoś dodał produkt wyłącznie po to, żeby zobaczyć cenę z dostawą, nigdy nie miała się skończyć zamówieniem. W tym wzorze liczy się jako strata.
Nie znaczy to, że wzór jest bezużyteczny. Znaczy, że mierzy co innego, niż się wydaje: wyznacza sufit — kwotę, powyżej której na pewno nie odzyskasz nic. Sufit to sensowna liczba, o ile się ją tak nazywa.
Krok 1. Cztery liczby, które musisz wyciągnąć
Weź jeden pełny miesiąc, najlepiej bez wyprzedaży i bez świąt, i wypisz cztery liczby:
| Liczba | Gdzie jej szukać | Na co uważać |
|---|---|---|
| Sesje ogółem | raport pozyskania ruchu | ten sam zakres dat dla wszystkich czterech liczb |
| Sesje z dodaniem do koszyka | zdarzenie dodania do koszyka, liczone jako sesje, nie jako zdarzenia | jedna sesja potrafi wygenerować kilka dodań — licząc zdarzenia, zawyżysz mianownik |
| Transakcje | raport e-commerce | policz zamówienia złożone, nie opłacone, jeśli porównujesz się do benchmarków rynkowych |
| Średnia wartość zamówienia | przychód ÷ transakcje | licz z tego samego okresu, nie z „ostatnich 12 miesięcy" |
Dwie pułapki, które psują ten rachunek najczęściej:
Mianownik. Porzucenie koszyka liczy się od sesji z dodaniem do koszyka. Jeśli podstawisz wszystkie sesje, dostaniesz liczbę bliską 97% i wniosek, że sklep nie działa.
Koszyk to nie checkout. Porzucenie koszyka mierzy się od dodania produktu, porzucenie checkoutu — od rozpoczęcia procesu zamówienia. Druga grupa jest mniejsza i bliższa zakupowi, więc jej wskaźnik zawsze wychodzi niższy. Benchmarki rynkowe, także te poniżej, dotyczą koszyka. Porównanie własnego checkoutu do cudzego koszyka to porównanie dwóch różnych rzeczy i najczęstszy błąd w raportach, jakie dostaję do przejrzenia.
Krok 2. Warstwa pierwsza — sufit
porzucone koszyki = sesje z dodaniem do koszyka − transakcje sufit roczny = porzucone koszyki × AOV × 12
Przykład na liczbach wymyślonych na potrzeby tekstu — podstaw własne:
| Wielkość | Wartość |
|---|---|
| Sesje w miesiącu | 40 000 |
| Sesje z dodaniem do koszyka | 4 000 |
| Transakcje | 1 000 |
| Średnia wartość zamówienia | 220 zł |
| Porzucone koszyki | 3 000 |
| Porzucenie koszyka | 75% |
| Sufit miesięczny | 660 000 zł |
| Sufit roczny | 7 920 000 zł |
Prawie osiem milionów złotych „straty" przy sklepie robiącym 2,64 mln zł przychodu rocznie. Taki slajd trafia na zarząd i tam umiera, bo każdy przytomny człowiek widzi, że coś się w nim nie zgadza.
Krok 3. Warstwa druga — przedział, który da się wydać
Realny szacunek liczy się od drugiej strony: nie od koszyków, których nie masz, tylko od transakcji, które masz. Baymard szacuje potencjał poprawy konwersji przez sam checkout na +35,26% — to oszacowanie oparte na badaniach użyteczności dużych sklepów, czyli mówi, ilu użytkowników napotyka usuwalne przeszkody, a nie ile zarobisz po naprawie.
górny koniec = transakcje × 0,3526 × AOV × 12 dolny koniec = 0
Dla tego samego przykładowego sklepu: 1 000 × 0,3526 = 353 dodatkowe zamówienia miesięcznie, czyli około 77 600 zł miesięcznie i 930 000 zł rocznie. Uwaga na to, czym ta kwota jest: to nie prognoza przychodu, tylko górny limit tego, ile warto wydać na naprawę. Badanie użyteczności mówi, ilu użytkowników napotyka usuwalne przeszkody — nie mówi, ilu z nich po naprawie kupi.
| Warstwa 1 (sufit) | Warstwa 2 (przedział odzysku) | |
|---|---|---|
| Rocznie | 7 920 000 zł | 0 – 930 000 zł |
| Co to właściwie jest | kwota, powyżej której nie odzyskasz nic | górny limit sensownego budżetu na naprawę checkoutu |
| Podstawa | arytmetyka na własnych danych | badanie użyteczności (Baymard), przeniesione na Twoje liczby |
| Do czego się nadaje | do zrozumienia skali | do decyzji budżetowej |
Sufit jest ośmiokrotnie wyższy od górnego końca realnego przedziału. Ta różnica to cała pointa tego tekstu.
I teraz rzecz najważniejsza: to jest przedział, nie liczba. Dolny koniec, czyli zero, jest równie prawdopodobny jak górny. Jeśli Twój checkout pokazuje pełny koszt od razu, nie wymusza konta i mieści się w kilku polach, to nie ma tam czego naprawiać i przedział zwija się do zera. Gdzie dokładnie jesteś — rozstrzyga pomiar, nie oszacowanie.
Krok 4. Pięć pomiarów, które mówią, gdzie w tym przedziale jesteś
Każdy z nich zajmuje kilka minut i daje odpowiedź „tak" albo „nie", a nie opinię. Rób je na telefonie: 82% Polaków kupuje na smartfonie jako głównym urządzeniu (Gemius, E-commerce w Polsce 2025), więc test na desktopie bada mniejszość ruchu.
1. Kiedy klient poznaje pełny koszt z dostawą? Baymard podaje, że 64% użytkowników szuka kosztu dostawy już na karcie produktu, a 43% sklepów go tam nie pokazuje. Wśród deklarowanych powodów porzucenia nieoczekiwane koszty dodatkowe zajmują pierwsze miejsce z 39%, a 61% badanych przyznaje, że kiedykolwiek porzuciło koszyk z powodu kosztu dostawy. To deklaracje z ankiet, nie zachowanie zmierzone — wskazują, gdzie szukać, nie dowodzą niczego o Twoim sklepie.
2. Da się kupić bez zakładania konta? Wymuszone zakładanie konta to 19% deklarowanych porzuceń (Baymard). Sprawdź to klikając, nie pytając zespołu — „przecież mamy zakup jako gość" i „przycisk zakupu jako gość jest widoczny" to dwa różne stwierdzenia.
3. Ile pól ma Twój checkout? Policz je. Typowy checkout pokazuje 11–13 pól, podczas gdy wystarcza 8–9. Zbyt długi lub skomplikowany proces to kolejne 18% deklarowanych porzuceń.
4. Czy autouzupełnianie działa? Wpisz swoje dane tak, jak zrobiłby to klient z zapisanymi danymi w przeglądarce. Działające autouzupełnianie skraca wypełnianie o 35% i wiąże się z 75% mniejszą liczbą porzuceń formularza; na telefonie ma to wagę podwójną, bo użytkownicy mobilni porzucają formularze o 27% częściej niż desktopowi. To najczęstsze znalezisko w moich audytach i jednocześnie najtańsze do naprawienia — zwykle to kwestia jednego atrybutu w kodzie pola.
5. Paczkomat i BLIK — są i czy widać je bez rozwijania? 85–87% kupujących w Polsce preferuje dostawę do paczkomatu, 72% korzysta z BLIK-a (90% w grupie 15–24 lat, Gemius 2025). Brak którejkolwiek z tych opcji albo schowanie ich pod rozwijaną listą to porzucenie, którego żadna wiadomość odzyskująca nie odwróci — bo powód nie zniknie, kiedy klient wróci.
Jeśli na którykolwiek z pięciu punktów odpowiedź brzmi „nie", jesteś bliżej górnego końca przedziału niż dolnego.
Z czym porównać własny wynik
| Wskaźnik | Wartość | Źródło |
|---|---|---|
| Średnie porzucenie koszyka | 70,22% (średnia z 50 badań) | Baymard Institute |
| Porzucenie na urządzeniach mobilnych | 73–80% | Baymard / Dynamic Yield 2025 |
| Porzucenie na desktopie | 65–68% | jw. |
| Potencjał poprawy samego checkoutu | +35,26% konwersji | Baymard |
| Smartfon jako główne urządzenie zakupowe (PL) | 82% | Gemius 2025 |
| Preferencja paczkomatu (PL) | 85–87% | Gemius 2025 / InPost 2025 |
| Korzystający z BLIK-a (PL) | 72% | Gemius 2025 |
Benchmark odpowiada na pytanie „czy mój wynik jest nietypowy", a nie „ile zarobię". Wynik powyżej średniej nie dowodzi, że sklep jest zepsuty — wysoką cenę, długi cykl decyzyjny albo ruch z porównywarek widać w tej liczbie natychmiast i nie da się tego naprawić UX-em.
Co z tym zrobić — kolejność, która nie oddaje marży
Wyciek ma dwie części i każda ma inne lekarstwo.
Część strukturalna to powody porzucenia, które tkwią w samym procesie: ukryty koszt dostawy, wymuszone konto, formularz na kilka ekranów, brak preferowanej metody płatności. Tego nie odzyskuje się komunikacją, tylko usuwa się przyczynę. Tak wygląda to w praktyce na cudzych sklepach — w audycie lejka konwersji nju mobile najmocniejszym znaleziskiem były trzy pola adresowe z wyłączonym autouzupełnianiem i formularz o wysokości ośmiu i pół ekranu, a w audycie Answear na telefonie — droga do informacji, które powinny być widoczne od razu.
Część behawioralna to osoby, które chciały kupić i odpłynęły z powodów po swojej stronie: przerwał im telefon, porównywali, odłożyli decyzję. Tu działa odzyskiwanie po fakcie i to jest klasyczny scenariusz marketing automation — opisuję go razem z pięcioma innymi we wpisie czym jest marketing automation i jak dzięki niemu zarabiać, a sposób budowy profilu, na którym taki scenariusz się opiera, w tekście o profilowaniu komunikacji.
Kolejność jest jednokierunkowa: najpierw przyczyna, potem odzyskiwanie. Wiadomość z rabatem wysłana do kogoś, kto porzucił koszyk przez koszt dostawy ujawniony na ostatnim kroku, kupuje rozwiązanie problemu, który taniej było usunąć w formularzu — i robi to co miesiąc, oddając marżę także tym klientom, którzy kupiliby bez rabatu.
Czego ten rachunek nie mówi
Trzy zastrzeżenia, bez których ta liczba zaczyna żyć własnym życiem:
- Powody porzucenia to deklaracje z ankiet, nie zachowanie zmierzone. Ludzie racjonalizują decyzje po fakcie. „Za drogo" bywa uprzejmiejszą wersją „nie znalazłem tego, czego szukałem". Deklaracje wskazują, gdzie szukać, i na tym ich rola się kończy.
- Potencjał +35,26% pochodzi z badania cudzych sklepów i przenosi się na Twój wyłącznie jako oszacowanie skali. Nie jest prognozą i nie jest obietnicą.
- Nie każde porzucenie jest stratą. Klient, który porównał i wrócił po tygodniu, przechodzi przez ten rachunek dwa razy: raz jako porzucenie, raz jako transakcja.
To, co zostaje po odjęciu tych zastrzeżeń, jest mimo wszystko użyteczne: przedział z jawną podstawą, policzony na Twoich danych, którego górny koniec mówi, ile warto wydać na naprawę, a dolny — że być może nie warto wydawać nic.
Robię audyty lejka konwersji, w których ten rachunek jest pierwszym krokiem, a ostatnim — lista zmian uszeregowana według stosunku efektu do nakładu. Jeśli policzyłeś swój przedział i chcesz wiedzieć, w którym jego miejscu faktycznie jesteś, napisz albo zobacz zakres usług. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna i trwa pół godziny.
Najczęstsze pytania
Jak policzyć, ile tracę na porzuconych koszykach?
Potrzebujesz czterech liczb z jednego okresu: liczby sesji z dodaniem do koszyka, liczby transakcji, średniej wartości zamówienia i liczby sesji ogółem. Porzucone koszyki to różnica między pierwszą a drugą liczbą. Pomnożone przez średnią wartość zamówienia dają sufit straty — liczbę teoretyczną, nie prognozę, bo część tych osób nigdy nie zamierzała kupić. Realny szacunek odzysku liczy się inaczej: od liczby transakcji, którą już masz, a nie od koszyków, których nie masz.
Ile wynosi średnie porzucenie koszyka?
Baymard Institute podaje 70,22% jako średnią z pięćdziesięciu badań, z rozbiciem na 73–80% na urządzeniach mobilnych i 65–68% na desktopie. To benchmark rynkowy, czyli punkt odniesienia dla Twojego wyniku, a nie cel ani prognoza. Wynik poniżej średniej nie znaczy, że nie ma czego poprawiać, a powyżej — że sklep jest zepsuty; zależy to od struktury ruchu, ceny i tego, czy klienci używają koszyka jako listy życzeń.
Dlaczego kalkulator „porzucone koszyki razy wartość zamówienia" zawyża stratę?
Bo zakłada, że każdy porzucony koszyk to niedoszły zakup. W praktyce koszyk pełni też funkcję listy życzeń, porównywarki cen i sposobu na sprawdzenie kosztu dostawy — takie sesje z założenia nie miały się skończyć zamówieniem. Ten wzór wyznacza sufit teoretyczny: liczbę, powyżej której na pewno nie odzyskasz nic. Do planowania budżetu nadaje się dopiero szacunek liczony od potencjału poprawy procesu zakupowego, który dla przykładowego sklepu wychodzi około ośmiokrotnie niższy.
Ile z porzuconych koszyków da się realnie odzyskać?
Nie ma jednej liczby, bo odpowiedź zależy od stanu wyjściowego Twojego procesu zakupowego. Baymard szacuje potencjał poprawy konwersji przez sam checkout na +35,26% — to górny koniec przedziału, osiągalny przy złym stanie wyjściowym. Dolny koniec to zero: jeśli koszty widać od razu, zakup bez konta jest możliwy, a formularz jest krótki, poprawiać nie ma czego. Gdzie w tym przedziale jesteś, rozstrzyga pomiar, nie oszacowanie.
Czy odzyskiwanie porzuconych koszyków mailem rozwiązuje problem?
Rozwiązuje jego część — tę, która dotyczy osób gotowych kupić, którym coś przeszkodziło. Nie usuwa przyczyny porzucenia, więc jeśli powodem jest koszt dostawy ujawniony na ostatnim kroku albo wymuszone zakładanie konta, wiadomość odzyskująca płaci rabatem za błąd, który taniej było naprawić w formularzu. Kolejność ma znaczenie: najpierw usuwasz przyczynę w lejku, potem odzyskujesz to, co i tak odpłynie.
Czym różni się porzucenie koszyka od porzucenia checkoutu?
Porzucenie koszyka mierzy się od momentu dodania produktu, porzucenie checkoutu — od momentu rozpoczęcia procesu zamówienia. Grupa druga jest mniejsza i znacznie bliższa zakupowi, więc jej wskaźnik zawsze wychodzi niższy. Mylenie tych dwóch liczb to najczęstszy błąd w raportach, jakie widuję: benchmark rynkowy dotyczy zwykle koszyka, a wewnętrzny raport pokazuje checkout, po czym ktoś ogłasza sukces albo katastrofę na podstawie porównania dwóch różnych rzeczy.